• 18 maja 2024

Terapia małżeńska może być jedynym ratunkiem dla związku, gdy partnerzy nie radzą sobie z konfliktami i kłótniami, a żale, pretensje i skrywane urazy pogłębiają kryzys, prowadząc do rozstania. Kiedy terapia małżeńska ma jeszcze sens i czym różni się od mediacji?

Terapia

Kiedy terapia małżeńska może uratować, odbudować związek dwojga ludzi, którzy jeszcze niedawno byli w sobie zakochani? Na początku związku, kiedy patrzymy na siebie przez różowe okulary z powodu wzajemnego podziwu, zwykle nie mamy problemu z budowaniem relacji. My, zakochani po uszy, uważamy, że osoba, którą kochamy, jest wyjątkowa. Jest najpiękniejsza i najlepsza pod każdym względem. Fascynują nas nawet jego wady. Ciągle odkrywamy podobieństwa, chcemy tego samego. Z czasem zaślepienie mija, a my stopniowo zaczynamy dostrzegać, że jest między nami o wiele więcej, niż nam się wydawało. Istnieją w tej kwestii pewne nieporozumienia.

Terapia małżeńska uczy akceptacji i słuchania drugiej osoby

Kryzysy w życiu pary mogą wynikać z wielu różnych powodów, na przykład: aspiracji zawodowych i związanego z tym braku czasu, chęci narzucenia partnerowi i związkowi swoich wartości i oczekiwań, problemów związanych z wychowaniem dzieci. Częściej jednak są to trudności w komunikacji. Ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać i słuchać się nawzajem. Nie potrafią jasno określić swoich potrzeb i ról w związku, nie potrafią też dostrzec, że każdy z nas jest inny. Zamiast pozwolić sobie na dążenie do własnych celów i rozwój w granicach rozsądku, oczywiście, próbujemy zmusić się do zmiany i dopasowania do partnera. Tracimy szacunek dla potrzeb i przyzwyczajeń drugiej osoby. Najczęściej pary nie zauważają, kiedy ich związek zaczyna się pogarszać. Kryzys wyzwala silne emocje - złość, smutek, poczucie porażki, odrzucenia.

Zamiast pogłębiać i umacniać związek, małżonkowie zaczynają się od siebie oddalać lub walczyć ze sobą. Często wystarczy dobrze poprowadzona rozmowa, aby pokazać, że rzeczywiście mają ze sobą wiele wspólnego, ale nie potrafią tego jasno wyrazić.

Kiedy udać się na terapię małżeńską?

Kiedy po kilku próbach samodzielnego rozwiązania kryzysu warto skorzystać z terapii. Spotkania ze specjalistą poprawią wzajemną komunikację, pomogą lepiej zrozumieć siebie nawzajem, wyjaśnić zachowania, reakcje, emocje i znaleźć kompromisy, które są podstawą długotrwałego związku.

Do niedawna to kobiety częściej wychodziły z inicjatywą wizyty u psychologa. Obecnie połowa par zgłasza się na terapię z inicjatywy mężczyzn, którzy - jak twierdzą specjaliści - coraz częściej angażują się w odbudowę związków. Terapia małżeńska ma na celu ochronę pary przed rozwodem. Trudno powiedzieć, czy uda się to już na pierwszym spotkaniu. Trudno jest uratować związek, gdy jedna osoba chce się leczyć, a druga nie. Ale zawsze warto spróbować, nawet jeśli była to jednorazowa wizyta, aby nie żałować, że nie zrobiło się wszystkiego.

Gdy oboje małżonkowie chcą naprawić wyrządzone krzywdy, zazwyczaj im się to udaje. Jeśli jedna strona mówi, że nie chce rozwodu, a druga jest zakłopotana, sprawa jest trudniejsza. Zdarza się jednak, że pary, które początkowo chciały się rozstać, decydują się na dziecko po dwóch latach terapii. Odbudowa związku może trwać bardzo długo. Ludzie przychodzą na terapię przez rok, zanim nauczą się ze sobą rozmawiać.

Załamana kobieta

Czy terapia jest dla par czy dla osób indywidualnych?

Po wstępnej rozmowie terapeuta zaleca terapię par, jeśli problem dotyczy dwóch osób, na przykład z powodu zaburzeń komunikacji, lub - na przykład - jeśli odkryje problemy u jednej z osób, które rozpoznaje w domu rodzinnym: rozpad związku lub przemoc domową - skieruje je na terapię indywidualną. Podczas rozmowy psycholog dobiera metody terapeutyczne tak, aby się wzajemnie nie wykluczały. Nie chodzi o to, by zniszczyć koncepcję pomocy. Terapia indywidualna przenika do głębokich warstw emocjonalnych, podczas gdy terapia par może opierać się jedynie na rozmowie. Czasami w pracy z parami stosuje się terapię poznawczo-behawioralną. Partner ma trudności z okazywaniem uczuć i oczekuje, że będzie dotykany. Dlatego zaczyna przytulać swojego partnera, mimo że nie jest to dla niej ważne. Jednak po pewnym czasie może zacząć doceniać bliskość fizyczną.

Mediacja nie jest terapią

Często ludzie mylą te pojęcia, ponieważ łatwiej jest im powiedzieć "idziemy na mediację" niż "idziemy na terapię". Celem terapii jest utrzymanie związku, natomiast mediacja polega na osiągnięciu porozumienia w konkretnych sprawach, na przykład w sprawie rozwodu (w drodze ugody lub za porozumieniem stron, podziału majątku, alimentów, opieki nad dziećmi) bez angażowania sądu. Mediator nie musi być terapeutą, nie pomaga rozwiązać problemu emocjonalnego, nie leczy, ale ułatwia komunikację między partnerami w spornych kwestiach. Mediatorem może być każda osoba, która ukończyła odpowiedni kurs. Jeśli jest to psycholog, może on dodatkowo uruchomić pewne narzędzia, które pomogą w mediacji.

Do mediacji idziemy, gdy chcemy się rozwieść, a nie gdy próbujemy ratować związek. Z osobą z zewnątrz łatwiej jest się kontrolować, a wtedy łatwiej jest pójść na kompromis. Kiedy partnerzy zaczynają się nawzajem obwiniać, mediator sprowadza ich z powrotem do tematu, z którym przyszli. Przy podejmowaniu decyzji zawsze bierze się pod uwagę interes dzieci.

Kłótnia małżeńska

Terapia małżeńska uczy komunikacji

U podstaw większości kryzysów leży zaburzona komunikacja. Nie słuchamy, narzucamy swoje racje, ale też nie jesteśmy asertywni, nie potrafimy walczyć o swoje, tylko chowamy się w swoich żalach, które prędzej czy później prowadzą do rozpadu związku.

Często przekazujemy rodzinie sposób komunikacji domowej. Jeśli matka była zbyt surowa, postępujemy według tego schematu. Kiedy komunikacja ulega poprawie, zwykle rozwiązują się też inne problemy. Czasami terapeuta zadaje pracę domową: coś do przemyślenia, do opisania. Na przykład, jak rozumiemy małżeństwo, jakie są nasze potrzeby. Okazuje się, że dla jednej osoby poczucie bezpieczeństwa to droga cena, którą trzeba zapłacić, a dla innej to dom, ciepło i spokój.

Każdy patrzy na związki według własnej definicji. Aby utrzymać dobry związek, trzeba nauczyć się otwarcie mówić o swoich potrzebach i priorytetach, o tym, co jest ważne dla każdej osoby, na co nie zwraca ona uwagi. Czasami małżonkowie mówią to samo, ale innym językiem, czasami mówią o zupełnie innych rzeczach, przekonani, że chodzi im o to samo. Wszystkie te sprawy wymagają wyjaśnienia.

Komentarze (0)

Zostaw komentarz
Top